Czy charakter, biografia artysty wpływają na odbiór jego twórczości? Będziemy mniej zachwycać się książką, obrazem, piosenką, jeśli wiemy, że artysta notorycznie okradał przyjaciół lub nie dbał o zwierzęta domowe? Katalog gorszych przestępstw pozostawiam już Waszej wyobraźni. Być może taka zależność istnieje, lecz osłabia się, gdy artysta staje się ikoną kultury, zwłaszcza, gdy nie żyje od dłuższego czasu. Tu i teraz działają pewnie te same schematy, które każą soczyście złorzeczyć na sąsiada, gdy hałasuje po godzinie 22.00. Refleksje na ten temat ogarniają mnie zawsze, gdy czytam biografie, listy czy pamiętniki sławnych ludzi. Ostatnio po lekturze listów van Gogha do Theo, jego brata.

Theo van Gogh, młodszy brat Vincenta

Wyłania się z nich odludek, nieprzystosowany do życia, ogarnięty pasją, która niszczy nie tylko jego, ale i brata. Theo jest bombardowany dziesiątkami listów (czasem nawet dwa lub trzy wysyłane dziennie), które opisują zmagania Vincenta z życiem i sztuką. Są niszczące dla psychiki młodszego brata. Artysta, który wszystko podporządkował malarstwu, konsekwencjami tej decyzji obarcza także brata. Nieustanne prośby o pieniądze, mniej lub bardziej intencjonalne zdania, mające wywołać we wrażliwym Theo poczucie winy i odpowiedzialności za to, co się stanie z malarzem, gdy zabraknie mu pieniędzy.

Nie wiemy, ile kosztowała Theo opieka nad starszym bratem w wymiarze emocjonalnym. Samotność przez większą część życia i wczesna śmierć mogą być jednak konsekwencją niszczących relacji z bratem. Theo nigdy nie zaprzestał opieki nad Vincentem. Nigdy nie zdecydował się puścić ręki Vincenta, który trzymał się jej kurczowo, czasem traktując pomoc Theo jako nie podlegającą żadnej dyskusji. Zachowania Vincenta są czasem dość irytujące. Spójrzmy choćby na fragment listu z sierpnia 1888 roku, gdy malarz przygotowuje domek w Arles na przyjazd Gauginea: „Przysyłasz mi teraz 250 franków miesięcznie, więc będziesz mi przysyłał tylko 200, aż zwrócę ci te 300 wypłacone od razu.” Świetna strategia, pożyczający sam sobie oddaje. Nawiasem mówiąc, Paul Gaugine wytrzymał z van Goghiem tylko dwa miesiące. Wcześniej Theo okazał więcej cierpliwości – w Paryżu mieszkał wspólnie z bratem blisko dwa lata. Tak opisał ten czas: „Są w nim dwaj ludzie, jeden niezwykle utalentowany, subtelny i łagodny, drugi egoistyczny i nieczuły.”

Vincent van Gogh, Listy do brata, Czytelnik 1964.